Restauracja Sopot
Strona Główna
Menu - Drinks
Imprezy
Menu
Wigilia 2008
Wigilia - garmażeria
Wina w Bulaju
Oferta dla Firm
Galeria zdjęć
Atlantika
Przepisy
Oferty Pracy
Bezprzewodowy internet
Kontakt

Powiadamianie o imprezach...
P O L E C A M Y







Rzeczpospolita 24.12.2004 - Moje Podróże

Na szlaku smaku

Polska kuchnia odradza się po latach siermiężnej PRL. Przez lata szczytem wyrafinowania był schabowy z kapustą, istniejący tylko w Polsce placek po węgiersku i potrawa z masła roślinnego zawiniętego w rulon panierowanej piersi kurczaka, zwana szumnie de volaille'em. Jak zauważył Robert Makłowicz, propagator godnej tradycji kulinarnej, Polacy po zachłyśnięciu się wietnamszczyzną, włoszczyzną i turecczyzną odkrywają własne potrawy regionalne, a także te, których tradycja i sposób przyrządzania sięgają czasów co najmniej przedwojennych. Okazuje się, że Polska jest przebogata w kuchnie regionalne. A to tatarski pierykaczewnik na Podlasiu, a to łemkowskie homiłki w Beskidzie Niskim, a to śledź marynowany w kaszubskim piwie podawany nad morzem. To wszystko można zjeść w polskich restauracjach. Zapytałem trzech specjalistów, gdzie najlepiej. Zapraszamy do wędrówki.


GRZEGORZ OSTROWSKI
SMAKOSZ, KUCHARZ, TWÓRCA INTERNETOWEJ SZKOŁY GOTOWANIA WWW.MNIAMMNIAM.PL
Jestem bardzo wybredny, nie lubię jadać w restauracjach. Wolę gotować w domu. Ale są knajpy, do których chętnie wracam.
Jedna z nich to Chłopskie Jadło w Krakowie. Jest tam tradycyjne polskie jedzenie. Ilekroć tam jestem, próbuję zjeść golonkę. Próbuję, bo golonka jest ogromna, waży zawsze więcej niż kilogram. Nigdy nie udało mi się zjeść całej. Jest zrobiona w niesamowity sposób. Najpierw ją tam gotują, potem pieką, a następnie panierują i smażą całą w głębokim tłuszczu. Polecam tam też z całego serca tamtejsze śledzie z grzybami leśnymi i orzechami laskowymi. Wydawałoby się, że to połączenie dość kontrowersyjne, ale zaręczam, że rozkoszne dla podniebienia. Niestety, kucharz nie chciał mi zdradzić przepisu. Ostatnio odkryłem węgierską restaurację Tokaj w Pawłowie, 30 km od Olsztyna. Jadłem tam m.in. węgierską zupę rybną z kawałkami sandacza w środku. Wszystkie potrawy są mocno doprawione słodką papryką. Są też ostre, ale nie jest to ostrość, która miałaby ukryć nieświeżość potrawy. Obsługa jest przemiła, a z półotwartych drzwi do kuchni dobiegają węgierskie pokrzykiwania szefa kuchni.

JACEK SZKLAREK
SZEF STOWARZYSZENIA SLOW FOOD POLSKA
Stowarzyszenie Slow Food Polska walczy o przetrwanie kuchni tradycyjnej, regionalnej. Dlatego najchętniej wybieram te restauracje, które specjalizują się w takiej strawie i przygotowują ją z regionalnych produktów.
W Krakowie z całego serca polecam restaurację Pod Aniołami. To prawdziwa skarbnica płodów podhalańskich łąk i pól. Właściciel podaje tam np. sery gołka, bundz, a z dań mięsnych przecudny, kruchy udziec jagnięcy. Przy okazji warto wspomnieć, że mięso z naszych owiec górskich ma niepowtarzalny smak i jest wyjątkowej delikatności. Nie tak dawno włoscy eksperci kosztowali je i byli zachwyceni jego kruchością. Niestety, paradoksalnie w polskich restauracjach i sklepach króluje mrożona jagnięcina z Nowej Zelandii. Między innymi dlatego, że na południu kraju jest tylko jedna ubojnia z certyfikatem Unii Europejskiej! Ale wróćmy Pod Anioły. Musimy skosztować tam pasztetu z zająca, absolutnie wyjątkowego. A także wędlin od Staszka Mądrego, wędzonych domowo, zdrowo, bez żadnej chemii.
Kulinarne zauroczenie przeżyłem ostatnio na północy, w Sopocie. W restauracji Pod Bulajem fantastyczny szef kuchni, pan Artur Moroz, podaje gęś faszerowaną, a do niej polskie tradycyjne wino... z jabłek. To nie jest żaden "jabol", lecz staropolska tradycja! Wydawałoby się, że takie zestawienie może być co najmniej dyskusyjne. Tymczasem ta gęś popijana tym winem to niebo w gębie. Specjalnością Bulaja są śledzie przyrządzane na różne sposoby. Szczególnie polecam marynowane w piwie Koźlak, warzonym w małym kaszubskim browarze.
Ale i warszawiacy mają się z czego cieszyć. Na miejscu bardzo drogiej restauracji Tsarina powstał Sekret. Jest w nim kilka rzeczy absolutnie wyjątkowych, np. liczne przystawki z tradycyjnie, a nie przemysłowo przygotowywanymi wędlinami. A także dziczyzna, szczególnie dania z jelenia. Uwielbiam dziczyznę. I dam się pokroić za Dziuplę, restauracyjkę na granicy Kampinoskiego Parku Narodowego w miejscowości Truskaw obok Izabelina. Jej właściciele sami robią przetwory i wędliny, np. smalec i kiełbasę z dzika, a także pieczyste z mięsiwa leśnej zwierzyny. Podają tam coś wyjątkowego: udziec z żubra w sosie grzybowym. Fenomenem jest restauracja z tradycyjną kuchnią łemkowską w Wysowej w Beskidzie Niskim. To kwintesencja tradycyjnej i regionalnej kuchni. Tam wszystko jest pyszne.


ROBERT MAKŁOWICZ
SMAKOSZ, DZIENNIKARZ, AUTOR PROGRAMU "PODRÓŻE KULINARNE ROBERTA MAKŁOWICZA"
Powoli mijają mroki PRL, odkrywamy kuchnię tradycyjną i regionalną. Restauratorzy sięgają po leśne płody, przecież 40 proc. powierzchni Polski to lasy. Dziczyznę można dostać nie tylko w sezonie łowieckim, ale przez cały rok, bo świetnie nadaje się do mrożenia. Tak samo grzyby. Obserwuję, że właściciele restauracji zaczynają w końcu rozumieć, iż nasza kuchnia nie ogranicza się do schabowego z kapustą. Polska tradycja kulinarna to także obecność oliwy z oliwek, trufli, kaparów, parmezanu, bakłażanów. Wystarczy poczytać przedwojenne książki kucharskie, by odkryć bogactwo polskiej kuchni inteligenckiej, szlacheckiej, która szeroko czerpała z obcych wzorów.
Szczególnie na Podlasiu i w ogóle na wschodzie Polski zachowała się tradycja kulinarna jeszcze z I Rzeczypospolitej. W Puńsku, koło Sejn, lubię restaurację Sodas, co po litewsku znaczy sad. To knajpa z potrawami litewskimi, wspólnymi dla tego regionu, jak zeppeliny vel kartacze, kołduny, czyli całe bogactwo kulinarne Wielkiego Księstwa Litewskiego. W Białymstoku kapitalna jest restauracja Arsenał, koło pałacu Branickich. Coś nieprawdopodobnego odkryłem we wsi Kruszyniany, gdzie mieszkają polscy Tatarzy, słynnej z założonego w XVIII w. meczetu. Spędziłem tam kilka dni latem. W gospodarstwie agroturystycznym Dżanneta podadzą nam kołduny, ale inne niż litewskie, bo bez majeranku i z wołowiny, a nie z baraniny, fantastyczną babkę ziemniaczaną, a przede wszystkim pierykaczewnik, czyli tatarski odpowiednik strudla: kilka płatów ciasta makaronowego z farszem mięsnym, polewanych obficie masłem i pieczonych. W Warszawie, mimo że nie ma już kuchni warszawskiej, tak jak nie ma już prawdziwych warszawiaków, też zjemy godnie. Mogę polecić Polską Tradycję, w której jadłem genialne cynaderki w klarowanym maśle. Idźmy na południe. W Zakopanem rewelacyjna Bąkowo Zyhilina. Zyhylina znaczy kryjówka. Do zjedzenia podają wszystko, co góralskie: moskole, kwaśnicę, pstrągi, jagnięcinę. Na północy Kaszubi co prawda nie wpadli jeszcze na to, że na kuchni można zrobić dobry interes, ale jeść dają pysznie, szczególnie w restauracji Rybacka Checz na drodze z Gdańska do Kartuz, koło Żukowa.

MACIEJ DUDA

 
Projektowanie stron internetowych, pozycjonowanie, tworzenie serwisówProject & Design by

grawerowanie znakowanie gadżetów grawerowanie laserowe, wycinanie plexi Kursy walut gadżety produkcja filmów, spoty reklamowe Praktyki Czartery samolotów Czarter samolotow Filmy promocyjne - produkcja Szkolenia Grawerowanie Warszawa The TreeGrawerowanie laserowe Grawerowanie laserem Odchudzanie Vacu Kraków Rollen Kraków Dieta Cambridge Kraków
czarter samoltowtwoje pokoje goœcinne karwiaprojektowanie stron internetowychgrawerowanie laserowekonferencjegrawerowanie laseremobiady dla firmluche biznesoweŒniadania technologiczneposiłki dietetyczneprzyjęciaprzyjęcia okolicznoœciowerestauracjastołówkaspotkania biznesowekanapki bankietowesopotŒniadaniabankietycateringcatering u klientagastronomiaimprezyimprezy masoweimprezy plenerowewczasynadmorzemwczasy nad morzemrestauracja na mazurach w lesie nad jeziorem